RSS
 

A small measure of peace

14 sie

Dzięki, oj dzięki za muzykę. Wspaniałe twory, które poruszają do głębi, a dzięki niej jestem. Mam siły i chęci, mam energię. Każdy akord miażdży. Każde dotknięcie struny oddziałuje i na moje uczucia. Bo się okazuje, że potrafię wykrzesać z siebie jeszcze coś… Muzyka przynosi spokój upragniony. Koi wszystko co złe, łagodzi ból. Przynosi spokój duszy.

Reszta? Jest nieistotna.

Nieistotne są wczorajsze minuty. Kiedy żyje się dniem, żyje się zupełnie inaczej. Żyje się w pewnej komfortowej sytuacji, gdzie ostatnią myślą może być np. kiedy położę się spać. Lecz po co odbiegać tak daleko w przyszłość, jak tak wczesna godzina. Tak się nie da. Nie umiem oddać się całkowicie chwili zamkniętej w granicach dwudziestu czterech godzin. Wszystko to przez to, co jest w głowie. Kłębiące się myśli wybiegające w przyszłość. Kotwice wspomnień niespełnionych trzymają na dnie. I dodatkowo wspomnień, które sam wyobraziłem sobie w głowie przez te lata. To jest dopiero gnój, który sobie urządziłem sam. Ale to trzyma tutaj, na tym padole. Kiedyś było przecież dobrze.

Kiedy jest źle, wyłazi ciągle natura melancholika i masochisty, który nawet wyobrażeniami potrafi zamęczać się na całego. Natury nie da się oszukać?

Zimno, przedziwnie zimno.

Tonę. Tonę po raz kolejny i nie mogę umrzeć.

Słowa nie płyną jak fale. Trzeba je wygrzebywać z ziemi. Głębokiego dołu, gdzie je wszystkie ukryłem. Wszystko jest słowem wyobraźni dopóki nie stanę przed tym twarzą w twarz. Konfrontacja. Emocje i życie. Oczyszczenie.

Zamknięty w twardym pancerzu, próbuję przebić się na świat, który tak czasem przytłacza. I Choć oczekuję końca wszystkiego. A w przeciwnym do końca geście, w nadziei wystawiam dłoń ze skorupy, żeby ktokolwiek ją ujął. Obdarzył słowem i nigdy już nie wypuścił. Do końca wszystkiego.

Oczyszczenie.

Potrzeba udowodnienia sobie czegoś… Walka się kiedyś skończy i nastanie spokój.

Oczyszczenie.

Kiedy umilkną bębny wojny nastanie kres.

Kres końca.

Oczy zasnute mgłą ostatni spojrzą raz.

Wszędzie nastanie zima.

A Ty wreszcie przyjdziesz do mnie…

Kołysząc wieczność.

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS