RSS
 

Gorzka ta słodycz…

28 lip

Nie czuję w sobie żadnej energii do działania. Nie mam większej ochoty na pisanie. Pragnę jednak wyrzucić z siebie cokolwiek. Zrzucić ciężar i uwolnić się od masy, która zaczyna przytłaczać. I to przedziwne uczucie, kiedy sobie zdałem sprawę, że większość muszę rozpocząć na nowo. Życie toczy się stale, a ja ciągle i ciągle od nowa. A to wypala pozostałą jeszcze energię.

Przytłoczony… a jednocześnie spokojny. Bo zdaje sobie sprawę z nadchodzących rzeczy. I jedyne, co mi przychodzi do głowy, to odciąć wszystko  i napisać historię od nowa. Wybrać najłatwiejszą z dróg, zapomnieć, przestać się przejmować i myśleć dalej o życiu.

O tym życiu, które się toczy jak kamień z góry. Patrząc w przeszłość nietrudno odnieść wrażenia, że  napisana przeze mnie książka o swoim życiu byłaby swoistym informatorem, jak sobie właśnie życie utrudniać, myślami, decyzjami i krokami w życiu. To pewnie byłby hit. Ale książki nijak się do życia mają.

Nieprzystosowany. Niepotrafiący trzeźwo patrzeć na świat. Beznadziejnie nieromantyczny. W wiecznej opozycji do świata ludzi. O innych nawet nie wspomnę. Ogólnie nierokujący poprawy.

Jedyne, co się może zmienić, to podejście do świata i wybór pomiędzy dobrem a złem. Tak, to bardzo subiektywne odczucia. Ile ludzi tyle definicji. Pierdolamento generalnie. To nie istnieje. Dzisiaj jest tylko dzisiaj. Jedna unikalna chwila, która nigdy nie powróci. Jedyny taki zachód słońca czy powiew wiatru. Tak łapię oddech choćby na chwilę, zdając sobie sprawę, że jest jeszcze coś więcej w tym życiu.

I jest też nadzieja.

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS