RSS
 

Modern Life Architecture

14 lip

Oddycham ciężko.  Wzdycham równie ciężko łapiąc zachłannie powietrze. Ponownie trzeba wybierać. Podejmowanie decyzji w tej chwili jest jak syzyfowa praca. Sypią się wszystkie filary życia…

Nie muszę trzymać się uporczywie niczego. Lecz to robię. Może w świadomości wielki dzwon ogłasza, że to ostateczny upadek. Nic nie będzie możliwe do odbudowania. Teraz wiem, że to nie książki o motywowaniu się przed lustrem są dobre, kiedy sobie wmawiam różne głupoty. Ważna jest umiejętność radzenia sobie z problemami i ich rozwiązywania. A kamień toczy się na dół… Żal nad własnym losem. Tak pozornie łatwe, a tak cholernie ciężkie…

 

Chory, zmęczony czy tylko przepracowany? Tyle miesięcy, tyle lat bez jakiegoś prawdziwego urlopu. Po raz kolejny ogarnia mnie senność, beznadzieja. Wypalam się. A nawet próbuję to poskładać wszystko w całość. Zatrzeć wszelkie bariery i granice. Ucieczka w pracę się sprawdza. Uciekanie od życia się sprawdza. Miało być tak pięknie. Tylko znowu coś się stoczyło…

Kolejne miesiące bez wypoczynku się szykują.  Kolejne miesiące ucieczki od samego siebie. Muzyka – katalizator, który wykrzesał ze mnie jeszcze jakieś emocje. Bo tak to chaos. Ale wiem, że będzie dobrze. Zadbam o to. Tylko to wszystko po tej nierównej walce. Czasem tak cholernie brak głupiego gestu… Azyl doskonale się sprawdza. Negatywne  (albo neutralne) emocje w jakimś sensie ulatują. Można spokojnie położyć się spać. Parę godzin w względnym spokoju przeżyć. To skomplikowane, strasznie skomplikowane.

Kamień w końcu przestanie spadać w dół.

„Oh the games people play now
Every night and every day now
Never meaning what they say now
Never saying what they mean”

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS